Szukaj
 
 

Display results as :
 


Rechercher Advanced Search

Szukaj
 
 

Display results as :
 


Rechercher Advanced Search

Keywords

Keywords

Latest topics
» Witam wszystkich serdecznie
Pią Sty 26, 2018 9:25 am by krzych71

» Witam!!! Pozdrawiam!!!
Pią Sty 26, 2018 9:24 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:23 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:21 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:20 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:19 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:17 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:16 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:15 am by krzych71

Latest topics
» Witam wszystkich serdecznie
Pią Sty 26, 2018 9:25 am by krzych71

» Witam!!! Pozdrawiam!!!
Pią Sty 26, 2018 9:24 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:23 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:21 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:20 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:19 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:17 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:16 am by krzych71

» ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ
Pią Sty 26, 2018 9:15 am by krzych71

Styczeń 2019
PonWtoSroCzwPiąSobNie
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Calendar Calendar

Styczeń 2019
PonWtoSroCzwPiąSobNie
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Calendar Calendar

Affiliates

free forum

Forumotion on Facebook Forumotion on Twitter Forumotion on YouTube Forumotion on Google+

Affiliates

free forum

Forumotion on Facebook Forumotion on Twitter Forumotion on YouTube Forumotion on Google+


Moja droga,inna droga

Strona 3 z 35 Previous  1, 2, 3, 4 ... 19 ... 35  Next

Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by slawek4224 on Czw Lut 13, 2014 7:52 pm

Masz Laku tyle teraz na głowie. Sam widzisz że jak Cię nie ma to mamy zastój. Zresztą zrozumiały i nie miej nam to za złe. Masz dużo spraw i cierpliwie czekam. życzę Ci pogody ducha i Perełce Twojej też.

slawek4224

Liczba postów : 1026
Join date : 08/01/2014
Skąd : Bochnia

http://www.slawek4224@wp.pl

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by piotrek69 on Czw Lut 13, 2014 8:45 pm

Zgadzam się ,ten zastój na forum to tylko chwilowe .A z drugiej strony wiem że Laku woli jak piszemy dużo i wszyscy ,ale ja jakoś nie .mogłem nic wklepać .Wiem że ,śmierć matki naszego przyjaciela miała wpływ na ten zastój,na mój brak aktywności na pewno.Laku jeszcze raz wyrazy współczucia w tym trudnym okresie .Pogody ducha oraz zdrówka !!!!

piotrek69

Liczba postów : 386
Join date : 09/01/2014
Skąd : szczucin

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by slawek4224 on Pią Lut 14, 2014 5:42 pm

Laku ,teraz Kacperek chory i Piotr ma zmartwienie. Piotr nie jesteś sam. Gdyby trzeba by było konsultacji ortopedycznej, to daj znać. Wiem że są długie terminy.

slawek4224

Liczba postów : 1026
Join date : 08/01/2014
Skąd : Bochnia

http://www.slawek4224@wp.pl

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Pią Lut 14, 2014 6:11 pm

Witam i pozdrawiam Was wszystkich.Myślałem że coś nie tak z "naszym" Forum.wczoraj nie potrafiłem się zalogować po naprawieniu usterek na tym gracie.Jednak Córa moja przed chwilą mi pomogła i mogłem wejść na forum.Co się stało? piszesz Sławku o poradzie ortopedycznej dla małego Kacperka.Mam nadzieję że nic poważnego.Jeśli byś Piotrze potrzebował Konsultacji ortopedycznej to mam lekarza też znajomego który nie odmówił by mi pomocy.Jeśli byś takowej potrzebował dawaj znać.Całuj synka od nieznanego wujka Zygmunta,trzymam kciuki za Was.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Pon Lut 17, 2014 10:58 pm

Dochodzę na razie do siebie i to dobry objaw.Niestety znów jutro szpital znów badanie 1,2,3,5,10.Powiem potrzebuje już wytchnienia od szpitali od lekarzy. Trochę jestem zły na siebie że zgodziłem się na takie eksperymenty na sobie.Jednak z drugiej strony jak mi mówi mój lekarz,Zaszkodzić nie zaszkodzi a może pomóc-zobaczymy.
Co tam u Ciebie Wiesiu,wiem obiecałem że dokończę "moją" historię.Niestety nie mam laptopa bo pewnie popołudniami i wieczorami bym coś napisał,do Was-o sobie.Napiszę Ci jedno pamiętaj że w dwójkę trzeźwieje się o wiele lepiej,szybciej,spokojniej.I wieczory czy dni w Których przebywacie z mężem razem,mogą być o wiele przyjemniejsze niż do tej pory.Nie chciałbym już nigdy wracać do tych dni w których się nie rozumieliśmy,w których milczeliśmy lub czekaliśmy aż jedno z nas się przełamie i powie choć jedno zdanie.Dziś na prawdę miło nam jest przebywać razem,jedno z drugim,dziś potrafimy rozmawiać o wszystkim i nieraz różnimy się zdaniami ,ale nie wywołuje to ani we mnie,ani w mojej Ani agresji czy tzw obrażania się.Tak na prawdę to zawsze nasze dzieci,a zwłaszcza najstarszy syn był punktem zapalnym w naszym małżeństwie.Żona zawsze go broniła ja atakowałem,dlaczego?.Dziś wiem że Perełka jakoś chciała mu wynagrodzić jego dzieciństwo gdzie ojciec chodził zapijaczony,i tylko wymagał np:"czemu 3 a nie 4 w szkole,czemu 4 a nie 5..Czemu czemu czemu?A ile razy mówił tatusiu ja bym chciał tak a nie tak.A ja nie bo nie.Czemu ja nigdy go nie potrafiłem pochwalić,ze coś zrobił dobrze?.A niejednokrotnie ja nie zrobiłbym tego lepiej od niego?.Czemu nigdy nie potrafiłem z nim spokojnie porozmawiać,tylko zawsze atakowałem?Czemu wcześniej nigdy nie przytuliłem, nie powiedziałem kocham Cię synu ?.Pewnego razu dostałem od niego list taki zwykły pisany odręcznie kiedy byłem w szpitalu,a było to nie tak dawno,już nie piłem a myślałem że już trzeźwieję.I wydawało mi się że jest już tak dobrze,a jak się okazało wcale nie było tak dobrze.Wydawało mi się tylko że wystarczy nie pić-gówno prawda,przepraszam.Przepiszę go tu teraz,noszę go cały czas przy sobie,w portfelu.Jest wymięty podniszczony splamiony,ale jest i nie chcę go nigdy zgubić.
:"Cześć Tato.
Popatrz na mnie.Spójrz w przeszłość i powiedz mi czy dorastałem zgodnie z Twoim planem?Myślisz że tracę czas robiąc rzeczy,które chcę robić.To boli kiedy jesteś przeciwny temu wszystkiemu...Teraz chcę robić wszystko dobrze,chce byś ze mnie teraz był dumny.Ale ja nigdy nie będę wystarczająco dobry dla Ciebie.Nie mogę przecież udawać że wszystko jest okey,lecz Ty nie możesz już mnie zmienić.Ponieważ straciliśmy wszystko.Nic nie trwa wiecznie.Przepraszam Cię że nie jestem idealny,teraz jest już za późno,Nie możemy się cofnąć,wrócić czasu.Przepraszam Cię że nie potrafię być idealny.Staram się nie myśleć o bólu który jest we mnie,w moim środku.Wiesz kiedyś byłeś moim bohaterem.Wszystkie dni które spędziliśmy razem wydają się dalekie.I czuję jakby Ci już nie zależało.I próbuję coś robić...Po prostu chcę byś był ze mnie dumny.Nigdy nie będę dość dobry dla Ciebie.Ja już nie zniosę kolejnej walki.Nic nie jest dobrze...Ponieważ straciliśmy wszystko?.Nic już nie zmieni tego co myślisz o mnie?.Czy rzeczywiście straciliśmy wszystko?.Nic nie zmieni tego i nie sprawi żeby było dobrze?.Proszę nie odwracaj się.Nie mogę w to uwierzyć,trudno mi do Ciebie mówić.Ty nie rozumiesz.Czy rzeczywiście straciliśmy wszystko??.Czy nigdy już nie będę wystarczająco dobry dla Ciebie?""
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Kiedy przeczytałem ten list ogarnęło mnie przerażenie-pojawił się żal, pustka.Zrozumiałem,-wtedy zrozumiałem że mogę stracić kogoś kogo tak wgłębi serca bardzo kocham.Poddałem się.Pozwoliłem mu żyć,popełniać błędy,nie krytykować,nie ganić,i zacząłem mu mówić Kocham Cię synku.Nie wróciliśmy do tego listu nigdy.Zrozumiałem,że nie cofnę czasu,ale dam mu czas i siebie,kiedy tylko będę mu pomocny.Jak na razie to całkiem nam się to udaje.I już wcale nie chcę by był perfekcjonistą.Zacząłem wtedy na prawdę trzeźwieć.Dziś patrzę na jego pracę na pomysły,i mówię jesteś lepszy w tych "klockach"ode mnie.Odpowiada mi nie raz-noooo-chyba.I jest to prawda./ma warsztat blacharstwo lakiernictwo,po mnie/
I napiszę jeszcze dziś tylko tyle to moja kochana,wspaniała małżonka,moja Ania,moja Perła pomogła mi to wszystko zrozumieć.To jej zasługa,determinacja,i chęć zmian w sobie pozwoliła mi się "otworzyć" i żyć,tak jak ja bym nigdy sobie nie wymarzył.Pozdrawiam.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Wto Lut 18, 2014 7:57 am

Godz 7,10 telefon.Proszę nie przyjeżdżać,na badania,o terminie następnym powiadomimy telefonicznie.
Akurat,jadę zaraz do szpitala do mojego kardiologa/ordynator/i muszę z nim pogadać.Już mam dość jutra,pojutrza,za tydzień za miesiąc.Kurcze nastawiłem się już,noc prawie nie przespana bo myślę,pakowanie,rozpakowywanie,dość już nie.
Rezygnuję z bycia popychadłem bycia świnką doświadczalną.A poza tym kasa.Już dość straciłem na prywatnych poradach,badaniach,pocieszaniach.Jestem tym zmęczony,nie tylko zresztą ja.Nie mogę udawać że nic się znów nie stało.
Że poczekam,i znów będę siedział i myślał-jestem tym zmęczony.Tym razem mówię dość.W takim razie do następnego pisania.Pa.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by slawek4224 on Wto Lut 18, 2014 7:06 pm

Laku, trudne chwile przeżywasz. Służba zdrowia czasem ma takie oblicze. Nie mogę czasem pojąć właśnie takich sytuacji. Nie jesteś chory na anginę czy grypę/choć i ta bywa niebezpieczna/ Ręce opadają. Czekanie , bardzo męczy i nie poprawia zdrowia. 27 lutego idziemy w Bochni na koncert grany dla małej Dorotki chorej na raka. Leczenie w Niemczech to ok. 300 000 zł. Napisałem że idziemy , bo postanowiliśmy w grupie że pieniądze , które zbieramy na spotkanie plenerowe dla członków Stowarzyszenia przeznaczymy dla dorotki. Jeśli Państwo Polskie nie jest w stanie ratować dziecka to my alkoholicy musimy pomóc. Dużo nie mamy ale te 280 zł. to też coś. Teraz nie wiem kto ma się wstydzić Państwo, czy my że tak mało dajemy? Laku następny telefon będzie już właściwy . Życie uczy Cię pokory, wiem że stać Cię na nią jak mało kogo. Pogody ducha i optymizmu życzę Ci Laku!

slawek4224

Liczba postów : 1026
Join date : 08/01/2014
Skąd : Bochnia

http://www.slawek4224@wp.pl

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Wto Lut 18, 2014 7:26 pm

Jaka cisza tutaj na forum.Coś za cicho piszących coraz mniej. Crying or Very sad Nie wiem czy brak czasu czy już się znudziło.Szkoda.Przestaję wierzyć że coś się zmieni.Czy naprawdę,na chwilkę nie można zaglądnąć i coś napisać? Mam czas to fakt ale jakoś coraz mniej wierzę że się coś ruszy.I też wolę spędzić te chwile z żoną,córką,niż co jakiś czas patrzeć w ekran czy ktoś coś "zastuka".Miałem nadzieję że to forum da mi poznać Was bliżej.Ja piszę o sobie dziś wszystko,bo wiem że mi to pomaga.Niestety nie widzę odzewu.Dzisiejszy dzień też dla mnie był trudny.Też chciało by się
podzielić smutkiem czy radością.Brak czasu,pogoń za kasą,a czas ucieka.Mamy jedno życie,a czasu coraz mniej.
Ze smutkiem kończę dziś te moje "wywody".Żal jednak pozostaje.Wiem dziś też że nie będę mógł przyjechać do Lubaszowej w marcu jak sobie to zaplanowaliśmy oboje z żoną.Niestety,może jak moja Siła Większa pozwoli to chciałbym w maju być z Wami przyjaciele/mogę tak Was nazywać?/.Pozdrawiam.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by slawek4224 on Wto Lut 18, 2014 7:47 pm

Laku, popatrz na wątki . Nie mogę pisać sam do siebie. Prawda , czasu jak by mniej, ale staram się . Mam trochę więcej pracy, i wiele innych obowiązków. Wstaję o 4.30 i do wieczora jestem w biegu. Laku ,na moje hobby opisz mi tego kamperka.

slawek4224

Liczba postów : 1026
Join date : 08/01/2014
Skąd : Bochnia

http://www.slawek4224@wp.pl

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by piotrek69 on Wto Lut 18, 2014 8:44 pm

Chwile zeszło czytanie kilku postów ,dość długo bo jeden Laka nr,203 czyta lem naprawdę wzruszony.Piszesz jakby o mnie wiele tez błędów popełniłem w kontaktach z najstarszy synem ,,23 lata,,Wiem że jego najbardziej dotkneło moje picie wtedy gdy mnie potrzebował tatuś chodził zapity.wiem że wstydził się za mnie nie jeden raz.Teraz jako tako się dogadujemy ale wiem że w końcu musimy pewne sprawy wyjaśnić Bardziej chyba potrzebuję tego ja niż syn ale właśnie dlatego muszę to zrobić.A kiedy ja powiedziałem synowi ostatnio że jestem z niego dumny????chyba dawnooooooooo..A chłopak sie nawet stara,swoje marzenia, zrobił inżyniera prubuje też z sukcesami realizowaćswoje marzenia ,,taniec,,ma instruktora tańca daje lekcje ,uczy w wielu miejscach.Ok.ale zawsze gdy zapytam go o jakieś normalne zajęcie ,,pracę,,odpowiada ,o co ci chodzi jakie normalne zajęcie ??.Wiem może ja jestem staroświecki a może jestem realistą??.A wracając do wątku dzięki Laku że napisałeś ten list,przypomniałem sobie ile jeszce spraw mam do załatwienia na swoim podwórku,a wydawało mi się że tan rok będzie spokojny.Ale nie będzie zaczynam ,,wiosenne porządki,,Oczywiście będę potrzebował też pomocy !!!powiem jak Gierek ,,pomorzecie,,??Wiem że tak

piotrek69

Liczba postów : 386
Join date : 09/01/2014
Skąd : szczucin

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Wto Lut 18, 2014 11:08 pm

Pomożecie?.Wiadomo pomagam innym sam otrzymuję pomoc.Ja już przestałem wtrącać się w syna pracę,problemy i powiem szczerze,sam niejednokrotnie teraz prosi pogadajmy,doradź,pomóż,jak ty to widzisz.Niejednokrotnie nie robi tak jak ja bym to zrobił,dziś niejednokrotnie pozwalam mu na popełnianie błędów.Jest dorosły,i powinien sam za swoje błędy odpowiadać,mnie długo na to nie pozwalano.Niestety chroniono mnie za bardzo,i dalej brnąłem w jeszcze gorszy marazm,kłamstwa,oszukiwania,chęć bycia kimś kim nie byłem i nigdy nie będę.Mój syn dzisiaj sam za siebie odpowiada,i widzę jak się zmienia,na lepsze.Nie wtrącam się gdy nie prosi o pomoc.Jest żonaty ma dwójkę wspaniałych dzieci.Pamiętam jak spytał swego synka a mego wnuka czy nie dało się tego lepiej napisać/przyniósł 4 ze szkoły z dyktanda/.Poprosiłem go na bok i powiedziałem mu -"ja też tak robiłem z tobą,pamiętasz?"I są wyniki,już nie krytykuje go za 4 ki Dziś go chwali i powiem 5 tek jest więcej niż kiedyś.Niby nic,niby drobnostka,ale syn pamiętał moją krytykę do niego i dziś już tego nie powiela.Córka nie chciała iść do szkoły w której uczy moja Ania,na początku byłem przeciwny temu,później się zreflektowałem,na szczęście.W tym roku kończy szkołę-matura.Potem studia,chce iść na psychologię,powiem ciężki chleb,ale to jej wybór jest dorosła.I cieszę się że mogę patrzeć z boku,nie wtrącać się-to ich życie.Dziś już żadnego z moich dzieci nie krytykuję nie staram się zmieniać,pozwalam im popełniać błędy,a moja satysfakcja jest taka że jest ich coraz mniej.Dziś córka ma prawie 19 lat,176 cm wzrostu i potrafi usiąść mi na kolanach przytulić się i powiedzieć teraz Cię zjem,ugryzę bo Cię kocham.Czy trzeba mi coś więcej,czy jeszcze parę lat temu byłaby w stanie to zrobić?. Wiem że to ja musiałem zmienić swój stosunek do moich dzieci by,na dzień dzisiejszy,być ojcem,takim jakim nigdy przedtem nie byłem.Zawsze myślałem że powiedzą że kochają kiedy tylko będę im sponsorował/kasa/O tak na chwilę,i koniec.Nawet kiedy musimy "zacisnąć" pasa,dziś słyszę Tato damy radę. powiedzcie czy nie warto było zmienić siebie a nie ich.Pozdrawiam.
Sławek wiesz że ja Cię przecież nie atakuję.Wiem co robisz i dla kogo,wielki szacun dla Ciebie.Piszesz w wątku który podczytuję /kim jestem itd'/I ja pewnie wrócę do niego,jeżeli Stasiu podczytuje moje wątki wyczyta tu wszystkie odpowiedzi na zadane pytania.Pozdrawiam.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Wto Lut 18, 2014 11:14 pm

I zapomniałem o najważniejszym Sławek proszę o jakieś konto bym mógł przesłać parę groszy na Wasz szlachetny cel.
Na dziś jestem w stanie pomóc Dorotce przesyłając 50 zł.Czekam.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by slawek4224 on Sro Lut 19, 2014 3:27 pm

Laku , koperta zalakowana. Ty masz teraz wiele innych ważnych spraw i pieniądze są niezbędne. Możesz się czuć że zrobiłeś coś dla Dorotki. Przejął Cię Jej los. Wielkie dzięki za chęć pomocy!.Tu chodzi o solidarność ludzi i ty się do niej przyłączyłeś i jest ok.

slawek4224

Liczba postów : 1026
Join date : 08/01/2014
Skąd : Bochnia

http://www.slawek4224@wp.pl

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Pon Lut 24, 2014 11:13 pm

Kiedy przestałem pić,myślałem że wszystko "samo" się poukłada,że wrócą czasy takie jak zaraz po ślubie,że będzie dobrze że sielanka że dobroć,miłość.Może i tak było jakieś 5-6 miesięcy.A potem przyszło życie.Nerwówka,coraz większy stres czegoś mi brakowało /dziś wiem czego/.Doszedłem do wniosku że ja już zrobiłem wiele i czekałem żeby ktoś coś zrobił dla mnie.żeby dzieci mnie kochały, bo tatusiek przecież nie pije.Żona była inna,wypoczęta,wyrozumiała,piękna uczesana umalowana i najlepiej żeby przed wszystkimi o mnie mówiła w samych superlatywach.Najlepiej jakby mnie nosiła jeszcze na rękach i była posłuszna,najlepiej to pstryk i już była na każde moje zawołanie.Przecież ja ,pan i władca już nie piję.Chodziłem na mitingi na terapię i dupa z tego wszystkiego.Dalej chciałem "robić"za Pana Boga.Zachowania te same tylko tyle/aż tyle/ że ja nie piłem.Dalej chciałem kierować życiem mojej Perełki,moich dzieci,dawałem rady znajomym,i pomagałem.Jak pomagałem? jeśli mnie ktoś o coś poprosił to nie było nie dam rady,nie mam czasu,dla "obcych" byłem i wyrozumiały i miałem czas.Dla swoich-zmęczony,niejednokrotnie ich prośba przelatywała mi koło uszu.A czasu to już kompletnie dla nich nie miałem.Tak trwały miesiące, lata.I było coraz gorzej.Kłótnie,ciche dni które trwały nieraz tydzień i dłużej.Nigdy nie przeszło mi przez gardło słowo przepraszam -miałaś,mieliście rację.To oni,to ona/żona/musiała być uległa to oni musieli przeprosić.Coraz większy stres coraz większy strach,skończyło się na zapiciu 1 zapicie po 6 latach,2 po 4 i kolejne.Dlaczego?Zadawałem sobie pytanie dla czego?Bo tak w głębi serc kochałem ich wszystkich żonę, dzieci.Kiedy już miałem dość kiedy sam ze sobą nie dawałem sobie rady,przypomniałem sobie słowa mojego pierwszego terapeuty:"zaprowadź babę na al anon to rozwód będziesz miał pewny".I tak zrobiłem.Uprosiłem ją idz na al-anon,mało tego nawet ją tam zawiozłem.I czekałem,czekałem aż mi wreszcie powie dość,koniec-chcę rozwodu.
Czekałem i się nie doczekałem.Chodziła na ten"swój" al anon,i jakby stawała się inna.Obiad owszem podgrzej sobie,nie przyszedłeś na czas jet w lodówce,na piecu.Już nie kazywała mi chuchać, dmuchać,czy jestem po piwie czy nie.Kiedy przyszedłem brudny,-"tam jest pralka wypierz sobie,ja ci nie będę tego prać"Kiedy do syna miałem pretensje i mówiłem na niego w jej obecności to słyszałem tylko-"masz coś do niego to mu o tym powiedz, a nie mów mi tego nie obchodzi mnie to"I czekałem,czekałem ,na to magiczne słowo dość-chcę rozwodu.Jakże się tego bałem,strach codzienny strach,że ją utracę że to będzie koniec,bo przecież ja ją tak bardzo kochałem.Tyle tylko że nie potrafiłem się poddać.
Moje pijane ego nie pozwoliło mi się "poniżyć".Tak działa alkoholizm/dziś to dopiero wiem/Choroba alkoholowa właśnie tak działa.Miał czas ja cały czas spięty,nerwowy,o byle co wybuchający,i bojący-strach cały czas strach.Ostatnie moje picie.Kiedy już przyszedłem do domu,z poczuciem winy,strachem,uważający się już za ostatniego bydlaka,gnoja i sk....na,leżałem tak i targały mną drgawki,lał się pot zimny,gorący-podeszła do mnie moja,al anonka,moja Perełka,żona
i powiedziała /tych słów nie zapomnę nigdy/-:"jak Ci mam jeszcze pomóc,jak pomóc przecież cię tak bardzo kocham"
Wyłem jak pies,jak zwierzę.Na drugi dzień.Powiedziała tylko "proszę Cię za 5 dni idę na pielgrzymkę do Częstochowy,proszę nie pij wtedy".Powiedziałem zabierz mnie z sobą.Poszedłem -ja który wyśmiewałem się z niej -ja na nogach a od czego są samochody.To było pod koniec lipca 2007 roku.Poddałem się wtedy to było poddanie się.Później nasze kochane Rzepiska,też w sierpniu 2007 roku,i warsztaty al anon w wrześniu 2007.Dziś się śmieje że dostałem 3 w 1.
Wróciłem do "mojej" pani psycholog/kiedyś przed 2007/ największy mój wróg,dziś wspaniała kobieta,wróciłem do AA ale inaczej," na programie",dziś nie wyobrażam sobie 1 tygodnia bez AA,dziś mam warsztaty-Tenczyn,Lubaszowa,Góra św Anny.Dziś mam czas,na to wszystko,nie gonię za pieniądzem,nieraz brakuje nawet,Ale dziś wiem kim jestem.Jestem alkoholikiem i nim będę do końca swoich dni,jestem człowiekiem którego bardzo lubię ,nawet kocham i dla tego też mogę świadomie powiedzieć że kocham teraz ludzi i to wszystkich bez wyjątku,nawet tych którzy byli mi wrogami.A moja Perełka,jeździła co piątek na ten "swój"al annon 20 kilometrów od naszego miejsca zamieszkania,3 lata temu założyła grupę która pięknie się rozrasta,i co najważniejsze działa,i pomagają tam dziewczyny sobie,jak żyć z takim upartym alkoholikiem np jakim byłem ja,i powiem dziś z całą odpowiedzialnością dziękuję temu mojemu terapeucie który się tak mylił"wyślij babę na al anon i rozwód pewny".I wiem że bez pomocy mojej Perły nie było by mnie tu dziś piszącego,może bym jeszcze żył,może nie.Prosiłem mojego Boga -Panie pomóż,klęczałem i prosiłem,ja już nie chcę pić jak to mam zrobić,
A przecież tyle rąk było do mnie wyciągniętych,odtrącałem je,walczyłem.I jedno w tej chorobie jest dziwne - przez poddanie się zwyciężam.Nie walczę już.Ale nie przegrałem.Ktoś mi kiedyś powiedział trzeźwienie,nie picie, abstynencja,
to to samo.Nie zgadzam się z tym.Dziś obstaję przy swoim,nie pić a trzeźwieć to wielka różnica-to jest moje i tylko moje
Piszesz Wiesławo że nie ma grupy,al anon koło Ciebie,moja żona jeździła przez blisko 11 lat 20 kilometrów,i spytaj się jej czy gdyby nie udało się założyć bliżej grupy zrezygnowała by z tamtej.Ja znam odpowiedz.Nie nigdy.Od 7 miesięcy raz na miesiąc przyjeżdża terapeutka z Krakowa,i dziewczyny chodzą na terapię.Moja żona nie opuściła ani jednej.I za to jej dziś też dziękuję.Nie pozwala dziś sobą manipulować,nawet nie próbuję.I powiem dziś jej słowo coś oznacza,nie jest już tą Anią z przed lat,lubię jej słuchać,rozmawiać z nią,nie brakuje nam dziś tematu.I tak jak kiedyś już wspominałem nie jest to tylko tjutu,tjutu,nieraz się posprzeczamy,na chwilkę,na momencik,to jest też piękne.I nie ma w nas zazdrości,chęci bycia kimś ważniejszym jedno przed drugim,możemy mieć swoje zdania i wypowiadać je-to jest coś wspaniałego-móc być sobą,nie ranić.Rzepiska polecam,tam właśnie tam,nasze życie toczy się od nowa.Kiedy tylko zdrowie dopisze będziemy tam w tym roku po raz 8 Ania,córka 19 lat,syn/student 21/i ja.Ma chęć jechać z nami też synowa-bacznie nas obserwuje.Niestety syn 33 lata nie widzi problemu u siebie/wprawdzie nie jest alkoholikiem,ale do trzeźwego życia daleko mu jeszcze/.Dziś wybór pozostawiam jemu to jego życie,i tylko jego.Mogę jedynie pomodlić się do mojego Boga w jego intencji co też co noc czynię.Pozdrawiam.Dobrej nocy.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Wto Lut 25, 2014 11:47 pm

Nie wiem Wiesiu czy czytasz te moje wypociny,ale napiszę Ci jeszcze raz.Zajmij się sobą.Moja droga nie zmienisz męża nie
ma takiej opcji uwierz nie uda Ci się to jedynie zmieniając siebie możesz coś wskórać.Wiesz rozmawiałem dziś z moją Perełką
kolejny raz zapytałem,_czy ty uważasz że to coś dało kiedy chciałaś abym się zmienił.Odpowiedz jej to - na początku tak,później doszłam do wniosku ze nie warto nawet próbować bo tylko Cię rozjuszyłam.Sama sobie musiałam pomóc,terapia al anon,psycholog.Wiem też ze miała jakby łatwiej,zaczęła się interesować problemem nie tylko alkoholowym,ale też chciała pomóc sobie zrozumieć młodzież/jest nauczycielką w szkole średniej/Robiła kursy jeden po drugim,ciągle gdzieś jeździła /dziś wiem po co/ soboty niedziele.Nie było jej w domu,byłem zły,wściekły-co to za żona która gdzieś jeździ.Z początku tłumaczyła,kiedy jednak widziała ze jest to walka z wiatrakami przestała tłumaczyć tylko robiła swoje.Na koniec pojechała do Warszawy i zrobiła coś tylko dla siebie PRO.Ale czy rzeczywiście tylko dla siebie?.Później była i pracowała/poza szkołą/w punkcie konsultacyjnym osób uzależnionych od środków psychoaktywnych.Ja nie piłem,ale tyko wtedy nie piłem i relacje między nami były bardzo "ubogie" wręcz żadne.Ale zmieniając siebie pozwoliła mi na mój upadek.
Zarycie twarzą w piach.Cały jednak czas była przy mnie nie opuściła.Walcząc o siebie o dzieci,pozwoliła mi się podnieść.Czekała długo bym się właśnie ja dźwigał po woli,po malutku.Wiedziała już jak mnie podejść,ja miałem też już dość walki-wygrała-pomogła mi też wygrać.Przegrywając na całej linii wygrałem. Jeśli masz jakieś zapytania,to proszę pytaj.Odwagi,zostaw strach,Pozdrawiam,powiedz swojemu mężowi że ma w nas przyjaciół,nieznanych lecz"kibicujących mu"Powodzenia.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by piotrek69 on Sro Lut 26, 2014 5:29 am

Laku Wiesia czyta my też czytamy to co piszesz ,,samo życie,, Smile 

piotrek69

Liczba postów : 386
Join date : 09/01/2014
Skąd : szczucin

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by slawek4224 on Sro Lut 26, 2014 4:54 pm

Laku , ja czytam a opinię wyraziłem w innym wątku.

slawek4224

Liczba postów : 1026
Join date : 08/01/2014
Skąd : Bochnia

http://www.slawek4224@wp.pl

Powrót do góry Go down

Moja droga inna droga

Pisanie by Wiesława on Czw Lut 27, 2014 12:16 pm

Moi kochani , najpierw chciałam przeprosić wszystkich że długo się nie odzywałam , ale to nie znaczy że nie czytałam waszych wypowiedzi. tak jak już pisałam jak przyjdę do pracy to najpierw wchodzę na forum i czytam wszystkie wypowiedzi. Bardzo mnie to wciągnęło. Ale po pracy to już mi się nie chce, nie mam komputera mam laptop ale na nim nie lubię pisać . zresztą mój syn często na nim wegetuje i nie mam dojścia do foru. U mnie na razie jakoś bez zmian. Wszyscy mi piszą ze powinnam się zając sobą , ale ja nie potrafię. Ja wiem ze złe robię, bo ja żyje życiem innych ludzi a tak nie powinno być. Ja się martwię o wszystkich i o wszystko, już nawet po sobie poznaję że jest żle ale nic nie mogę zmienić. Mam tu w pracy jedna koleżankę z którą mogę czasem pogadać , bo ona ma podobną sytuację życiową do mojej ale co to jest. To stanowczo za mało. Ja uważam , że mój małżonek chce kierować w całości moim życiem. Dochodzi do takich sytuacji że nawet mi nie pozwala rozmawiać przez telefon. TZN. ja rozmawiam a on mi dogaduje. Mam tego dość. ja tak nie chcę żyć. ja jestem wolnym człowiekiem. Jemu się wydaje że jak on nie pije to reszta domu ma skakać koło niego wokoło i klaskać w dłonie bo PAN nie pije. Zresztą nie będę pisać bo LAKU o tym wszystkim napisał w swojej wypowiedzi. tak samo się zachowuje mój małżonek jak LAKU. Mój PAN też nigdy nie przeprosi. Nie przejdzie mu przez gardlo slowo PRZEPRASZAM. Na tym kończę to moje bazgranie. Nie będę się już żalić. Nie potrafie sama ze sobą sobie poradzić. Przykro mi. Serdecznie pozdrawiam. pa do usłyszenia.

Wiesława

Liczba postów : 23
Join date : 20/01/2014

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Czw Lut 27, 2014 5:17 pm

Jakże to smutne.:"nie potrafię sobie sama ze sobą poradzić.Przykro mi."Tak Wiesławo sama sobie nie poradzisz tu napisałaś całą prawdę o współuzależnieniu,i o uzależnieniu.To trudne,powiem nawet bardzo trudne na to trzeba sił i samozaparcia
Te Twoje słowa mi mówią-poddaję się.Niech tylko nie pije trudno,ja mogę pocierpieć jeszcze.Jeszcze-pytam się Ciebie jak długo?Miesiąc,rok,kilka lat?Jak długo? Poczekasz pocierpisz,-do zapicia Twego męża.I co dalej?.Nie chcesz się żalić? Ty Wiesiu się nie żalisz TY wołasz o pomoc,ty krzyczysz-czy Ty tego nie słyszysz?Ja słyszę,i to wyraźnie -" nie chcę tak dalej żyć" przecież to wołanie o pomoc.Nie jestem terapeutą ani psychologiem a słyszę Cię.To smutne,przeraźliwie smutne.
Pamiętaj życie masz tylko jedne,czy warto się dalej "biczować".Gdzie w tobie radość życia,tu w tej wypowiedzi jest tylko smutek,żal i krzyk.
Boisz się coś zmienić w swym życiu-strach,bojaźń-znam to z autopsji.Puki nie wprowadzisz zmian,puki nie pozbędziesz się strachu,strachu przed nowym-lepszym,będziesz tkwiła w tym maraźmie,długo- jak długo, do końca swego.Życie jest jedno możesz go zmienić-lecz wybór pozostawiam już Tobie.Pozdrawiam Cię wraz z moją Perełką,i powiem Ci jakże ona kiedyś się bała.Dziś mi mówi że za długo,i ja wiem że ma rację.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by slawek4224 on Czw Lut 27, 2014 9:09 pm

Wiesiu , kryzys jaki przechodzisz jest trudny do zaakceptowania przez Ciebie. Proszę idź do poradni i poproś o pomoc. Wiesiu koniecznie przyjedź na warsztaty do Lubaszowej, to Ci pomoże. Będzie miting Al anon. Idź na grupę do A. Marcke w środę po południu. Zadzwoń do Mariana. Odpiszę Ci esemesem jutro.

slawek4224

Liczba postów : 1026
Join date : 08/01/2014
Skąd : Bochnia

http://www.slawek4224@wp.pl

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Czw Lut 27, 2014 11:31 pm

Nie wiem nie znam na tyle Wiesi by sądzić czy to tylko kryzys czy zmęczenie.Nie mnie to oceniać.Ale to co Sławek napisał polecam,i Antosia,i Lubaszową.Daj sobie pomóc.Sama tego długo nie pociągniesz.Dobranoc.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by laku57 on Pią Lut 28, 2014 9:03 am

Jest wielu ludzi,którzy chcą uczyć nas życia.Najchętniej próbują to robić Ci,którzy przegrywają własne życie,na przykład,
znerwicowani wychowawcy,rozwiedzeni seksuolodzy,ścigani przez policję politycy,czy pijący lub palący specjaliści od profilaktyki uzależnień.Tymczasem prawdziwym mistrzem ludzkiego życia jest Bóg,który nas kocha-jako jedyny-ma zawsze rację w tym,co do nas mówi i co nam proponuje.Więź z Bogiem to podstawowy warunek wygranego życia.Istnieje jednak
niebezpieczeństwo zadowolenia się pozornym kontaktem z Bogiem albo jakąś karykaturą religijności.Człowiek potrafi bowiem stwarzać sobie "boga" na jego podobieństwo własnych potrzeb czy lęków.Dojrzała religijność to nie ucieczka od
życia ani zastępowanie życia naiwną pobłażliwością.To osobista przyjaźń z Tym,który uczy nas sztuki życia w miłości i prawdzie.
Kiedyś wpadł mi ten tekst w ręce,i stwierdzam ile jest w tych paru zdaniach racji.Czas się obudzić-już czas.
pozdrawiam.
avatar
laku57

Liczba postów : 1144
Join date : 08/01/2014
Age : 61
Skąd : Chrzanów

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by slawek4224 on Sob Mar 01, 2014 5:31 am

Masz rację. W mojej rodzinie jest osoba , która znajduje się w podobnej sytuacji, a ma najwięcej do powiedzenia. Mimo wszystko bardzo ją lubię, po prostu ta osoba tak pojmuje siebie i świat. Wydaje Jej się że ma receptę na wszystko , gotowe rozwiązania, a tak naprawdę ,, przegrywa życie" i jest mi Jej żal. Ale cóż, nikogo nie zmienię i akceptuję Jej pojmowanie życia. Laku dobrze że wypracowaliśmy w sobie asertywne zachowania. Łatwiej jest przeżyć kolejny dzień i nie mieć sobie coś do zarzucenia. Do dziś wieczorem robię bilans dnia.

slawek4224

Liczba postów : 1026
Join date : 08/01/2014
Skąd : Bochnia

http://www.slawek4224@wp.pl

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by piotrek69 on Sob Mar 01, 2014 6:11 pm

Jak tam bilans Sławek ? bo mi wyszło że zamiast oglądać skoki i się denerwować ,,słusznie,,,to mogłem jeszcze parę meterków płytek przykleić w tą sobotę a tak to tylko ciśnienie mi skoczyło .Dobrze że Laku tego nie oglądał,zupełna porażka.A może oglądał?????Sławek a Ty coś wyliczył??? drunken 

piotrek69

Liczba postów : 386
Join date : 09/01/2014
Skąd : szczucin

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by slawek4224 on Sob Mar 01, 2014 7:35 pm

W bilansie dnia nie chodzi o pieniądze, tylko podsumowanie wszystkich wydarzeń , zachowań, własnych dokonań. Co udało mi się zrealizować a czego nie itd. Pisałem długo dzienniczek uczuć ale po jakimś czasie zaniechałem. Nie mogę nic oglądać, nawet miałem zawiesić dzisiaj pisanie. Na Ukrainie sytuacja jest dramatyczna i jestem tym bardzo poruszony. Słuchając niektórych komentarz można się załamać. Politycy , redaktorzy do książek i odrobić zaległości z historii. UKRAINA WALCZY O SWOJĄ TOŻSAMOŚĆ. My za kilkadziesiąt lat będziemy mieli podobny problem. Dwie godziny historii, Sienkiewicz do lamusa i długo by wymieniać. Jestem dzisiaj w fatalnym nastroju. Przepraszam.

slawek4224

Liczba postów : 1026
Join date : 08/01/2014
Skąd : Bochnia

http://www.slawek4224@wp.pl

Powrót do góry Go down

Re: Moja droga,inna droga

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 35 Previous  1, 2, 3, 4 ... 19 ... 35  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach